Jedziemy na wycieczkę...

Drukuj
Utworzono: niedziela, 25, maj 2014 admin

W dniach 21-23. 05. 2014 r. odbyła się szkolna wycieczka, w której wzięli udział uczniowie z klas: IV b, VI a, VI c i z gimnazjum. Wyjazd sprzed szkoły miał miejsce o godz. 6.00. Po pięciu godzinach jazdy byliśmy już w górach. Najpierw zatrzymaliśmy się w Ustrzykach Dolnych, gdzie znajduje się kompleks basenów. Po godzinnej zabawie w wodzie pojechaliśmy w kierunku ogromnej zapory, by przy okazji dowiedzieć się o tajnikach jej budowy. Po przejściu przez nią skierowaliśmy się do miejsc, w których można było zakupić ciekawe i oryginalne pamiątki z gór. Obładowani zakupami weszliśmy do autokaru, by udać do Polańczyka.

To tu czekał na nas statek, który to zabrał nas w rejs po Jeziorze Solińskim. Niezapomniane widoki, sielankowe krajobrazy wprowadziły nas w błogi nastrój, który tego dnia już nas nie opuścił, a to ze względu na późniejsze wieczorne ognisko, podczas którego nasze harcerki śpiewały nostalgiczne piosenki.

Następny dzień też dostarczył nam niezapomnianych przeżyć. Tuż po śniadaniu pojechaliśmy do Cisnej, by odbyć przejażdżkę kolejką bieszczadzką. Piękne widoki zauroczyły wszystkich. Po wyjściu z kolejki czekał nas przejazd Pętlą Bieszczadzką przez Czarne Lutowiska do Wołosatego. To tu spotkaliśmy się z z górskim przewodnikiem, który zaproponował nam wejście na najwyższy szczyt polskich Bieszczad- Tarnicę ( 1346 m n.p.m.). Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy w trasę, która prowadziła przez bieszczadzkie lasy . Po drodze niejednokrotnie zatrzymywaliśmy się , by nabrać sił i posłuchać opowieści o ludziach z gór, o wilkach i niedźwiedziach. Po dwóch godzinach byliśmy już na szczycie, skąd roztacza się cudowny widok na Bieszczady. Upojeni przepięknym krajobrazem, dumni z osiągniętego celu ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem towarzyszył nam deszcz. Gdy byliśmy już u podnóża gór, blisko Ustrzyk Górnych, ujrzeliśmy piękną tęczę, która nieśmiało wynurzyła się ze wzgórz. Później udaliśmy się do Bukowca, gdzie czekano na nas z obiadokolacją.

Ostatni dzień stał pod znakiem Sanoka i Krasiczyna. W tej pierwszej miejscowości znajduje się niezwykle okazały, największy w Polsce skansen. Wraz z przewodnikami udaliśmy się na spacer, który trwał dwie godziny. Podczas niego mieliśmy wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie. Ujrzeliśmy m. in. wiatraki, młyn, wiejskie chałupy , szlacheckie dworki, zabytkową cerkiew , plebanię, galicyjską szkółkę, urządzenia do wydobywania ropy naftowej. Wraz z przewodnikiem byliśmy także w muzeum ikon, w pracowni zegarmistrza, a nawet w zakładzie fryzjerskim. Po zwiedzeniu skansenu udaliśmy się do Krasiczyna, do zamku Sapiehów. Przewodnik, z którym spotkaliśmy się na dziedzińcu, opowiedział nam w sposób bardzo interesujący o historii zamku, losach jego właścicieli. Oprowadził nas po komnatach, a także podziemiach, w których trzymano złoczyńców i osoby posądzane o konszachty z diabłem. Po wysłuchaniu legend udaliśmy się do izby czeladnej, by przed powrotną drogą posilić się obiadem- schabowym z frytkami i surówką.

Do Hrubieszowa wróciliśmy po godz.21.00. Szczęśliwi i pełni wrażeń udaliśmy się do domów, by stęsknionym rodzicom opowiedzieć o blaskach wycieczki, która została zorganizowana dzięki udanej współpracy z biurem turystycznym ,,LAGUNA TOUR''.

 

Galeria